Czy po rozwodzie wszystko dzieli się po połowie? To jedno z najczęstszych pytań, jakie zadają sobie małżonkowie kończący związek. Podział majątku rządzi się własnymi regułami i wcale nie zawsze oznacza równy podział wszystkiego, co para zgromadziła.
Co wchodzi do majątku wspólnego?
Z chwilą ślubu między małżonkami powstaje wspólność majątkowa, o ile nie podpisali intercyzy. Do majątku wspólnego trafia większość tego, co małżonkowie zarobią i kupią w trakcie małżeństwa — wynagrodzenie, mieszkanie, samochód czy oszczędności. Osobno traktuje się majątek osobisty, czyli to, co każdy wniósł przed ślubem albo dostał w spadku lub darowiźnie.
Jak wygląda podział majątku?
Prawo zakłada, że udziały obojga małżonków w majątku wspólnym są równe. W praktyce nie znaczy to, że każdą rzecz przecina się na pół — częściej jedno z małżonków przejmuje na przykład mieszkanie i spłaca drugie. Sąd może też ustalić nierówne udziały, jeśli jedna strona w znacznym stopniu bardziej przyczyniła się do powstania majątku, choć takie rozstrzygnięcia zdarzają się rzadko.
Podział u notariusza czy w sądzie?
Jeśli byli małżonkowie się dogadują, majątek mogą podzielić umownie u notariusza — szybciej i taniej. Gdy nie ma zgody, sprawę rozstrzyga sąd, co potrafi trwać miesiącami. Zgodny podział niemal zawsze oszczędza czasu, nerwów i pieniędzy, dlatego próba porozumienia opłaca się nawet skłóconym stronom.
O czym pamiętać przy podziale majątku?
Podział obejmuje nie tylko aktywa, ale i wspólne długi, w tym kredyt hipoteczny, który po rozwodzie nie znika sam z siebie. Każda sytuacja jest inna, bo zależy od stażu małżeństwa, intercyzy i rodzaju majątku. W konkretnej sprawie najlepiej skonsultować się z adwokatem lub radcą prawnym, który oceni dokumenty i podpowie najkorzystniejsze rozwiązanie.